KONTAKT
GALERIA
HUMOR
ZAPRZYJAŹNIENI

Your browser is not Java capable or Java has been disabled.
PARAFIA ŚW. JUDY TADEUSZA
ul Czarnoleska 2
58-500 Jelenia Gora
tel - 0048757521585
Teraz jesteś na:   Święta w Polsce
Boże Ciało
Wielkanoc, poniedziałek wielkanocny, tradycja i obyczaj
 


BOŻE CIAŁO

Boże Ciało jest wielkim kościelnym świętem Eucharystii, obchodzonym zawsze w czwartek, w jedenaście dni po Zielonych Świętach. Ustanowione zostało w XIII w. po objawieniu, jakiego doznała błogosławiona Juliana - zakonnica z Cornillon, kiedy to podczas mszy św. ujrzała krople krwi na hostii i korporale. Obchody tego Święta zapoczątkowane zostały w 1246 r. w Belgii, w diecezji Liege. Kilka lat później rozszerzono je na całą Germanię, a niebawem bo już w 1264 r. papież Urban IV osobną bullą wprowadził je dla całego Kościoła powszechnego. Następcy Urbana IV uświetnili jeszcze liturgię Bożego Ciała poprzez dodanie obchodów oktawy oraz ustanowienie specjalnego, uroczystego błogosławieństwa. W Polsce pierwsze uroczystości Bożego Ciała miały miejsce w 1320 r. , kiedy to biskup krakowski Nanker wprowadził je do swej diecezji. Z czasem, biorąc przykład z Krakowa świętował już cały kraj. Uroczyste procesje, które obecnie stanowią nieodłączny element liturgii tego Święta pojawiły się nieco później, bo dopiero w XV w. i to w nielicznych tylko krajach Europy. W ten sposób obchodzono Boże Ciało na północy Włoch, w Anglii, Niemczech, Polsce i części Francji. W Polsce do chwili obecnej procesje zachowały swą niezwykłość i bogactwo formy. W dzień Bożego Ciała, a następnie przez całą oktawę ze wszystkich polskich kościołów wyrusza procesja do czterech ołtarzy urządzanych przez wiernych na zewnątrz świątyni, przyozdabianych kwiatami, zielonymi gałązkami, obrazami, figurkami itp. Przy każdym z ołtarzy odczytywana jest ewangelia, udzielane błogosławieństwo Przenajświętszym Sakramentem. Od wieków polskie procesje urządza się z wielkim namaszczeniem i okazałością. Uderzająca jest ich powszechność, barwność i pewnego rodzaju przepych. Ludowe stroje, kwiaty, kolorowe szarfy, wstęgi, chorągwie, proporce to zwyczajowy wystrój takich procesji. Od wieków też w swej barwności i tradycji bryluje procesja w Krakowie, gdzie obok dzieci i młodzieży w strojach krakowskich udział biorą także poczty poszczególnych cechów kupieckich i rzemieślniczych. Nie może zabraknąć również tak charakterystycznej dla tego miasta postaci jakim jest Lajkonik. Podobnie piękną oprawę ma także tradycyjnie już procesja w Łowiczu. Zresztą każde z miast , wsi i osiedli dba o to, aby w tym dniu wyglądać jak najokazalej i najpiękniej. Każda miejscowość dba także o godny przebieg tej uroczystości. Podąża więc ona najbardziej reprezentacyjnymi ulicami, prowadzona z reguły przez kapłana piastującego lokalnie najwyższe godności. I tak w Warszawie procesja Bożego Ciała wiedzie od Katedry św. Jana poprzez Plac Zamkowy i dalej traktem Królewskim prowadzona przez Prymasa Polski. Jedną z piękniejszych tradycji tego święta jest święcenie wianków. Wianki te mają niewielkie rozmiary, ale są grube i puszyste. Plecione z ziół i kwiatów, przede wszystkim macierzanki, rozchodnika, rosiczki, przybierane jaśminem, dziką różą, wiązane łykiem lipowym lub kolorową tasiemką. Święcone są w kościołach w dzień Bożego Ciała albo ostatni dzień oktawy. Dawniej pozostawiano je jeszcze na ołtarzu na cały tydzień, aby nabrały szczególnej mocy obronnej. Do tej pory spotyka się je głównie w zabudowaniach wiejskich, zawieszone nad drzwiami domów, stodół, obór, nad oknami lub wciśnięte za „ święte” obrazy. Dawniej chronić miały one domostwa przed urokami, nieszczęściami oraz odpędzać czarownice i złe moce. Dzisiaj także, choć nikt w czarownice już nie wierzy mają one podobny charakter ochronny. Zbliżone znaczenie, również lecznicze mają ułamywane z ołtarzy zielone gałązki brzozowe. One także przyniesione do domu zapobiegać miały urokom i chronić przed czarownicami, których aktywność w dzień Bożego Ciała była wyjątkowa. Rozjuszone bowiem ludzką pobożnością kręciły się nader często wokół domów i obór. Obecność ich starano się wykryć różnymi metodami. Najłatwiej mógł je ujrzeć ksiądz prowadzący procesję, gdy spojrzał na tłum poprzez monstrancję z hostią. Dziś o złych mocach zapomniano, a ułamywanie zielonych gałązek ma charakter raczej tradycyjnego rytuału, chociaż...
Po zakończeniu mszy św. i procesji, zarówno w miastach i na wsi urządzano wiele imprez, często noszących cechy konkursów, turniejów czy zawodów. Najbardziej znanym takim turniejem jest wybór króla kurkowego w Krakowie. Są to zawody strzelnicze, do których stają najznamienitsi mieszkańcy tego grodu. Dawniej miały one znakomitą oprawę. Zwycięzca odbierał insygnia władzy królewskiej : złotego kogutka, berło oraz srebrny łańcuch, które mógł nosić aż do następnego roku. Wybór takiego króla obwieszczał hejnał z wieży mariackiej, bicie dzwonów kościelnych i strzały z moździerzy. Nowoobrany król urządzał wielką ucztę dla swych przeciwników. Tytuł ten zapewniał mu także wszelakie przywileje w postaci zwolnienia od podatków, subwencji królewskich, później pokaźnej nagrody z kasy miasta. Turniej ten urządzany jest do chwili obecnej, choć nie tak uroczyście jak dawniej. Obchody Święta Bożego Ciała w polskiej tradycji zajmują miejsce poczesne. Trwają nieprzerwanie od wielu, wielu lat niezależnie od sytuacji historycznej kraju i losów narodu. Szczególnie zadziwiającym jest powszechne uczestnictwo wiernych nie tylko w samych obrzędach, ale i przy ich organizacji, budowaniu ołtarzy czy wystroju świątecznym domów i mieszkań. I  tak jest w całej Polsce.



WIELKANOC, PONIEDZIAŁEK WIELKANOCNY, TRADYCJA I OBYCZAJ
 

Najstarszym, a jednocześnie największym świętem chrześcijańskim jest Wielkanoc, zwana wcześniej Paschą. Święto to obchodzone było już w II w. po narodzinach Chrystusa na pamiątkę Męki Pańskiej i Jego Cudownego Zmartwychwstania. Pierwsze wzmianki mówiące o obchodach Paschy znaleźć można w pismach Ojców Kościoła, pochodzących z przełomu II i III w. Do najistotniejszych z nich, bo niosących ze sobą najwięcej wiadomości o tym okresie zaliczyć należy przede wszystkim pisma kapłana rzymskiego, Hipolita, znakomitego kaznodziei i uczonego (ur. przed 170 r.). Hipolit, uznany za pierwszego autora chrześcijańskiego w swych rozprawach uściślił datę narodzin Chrystusa na dzień 25 grudnia, a także Jego śmierci podając datę tego wydarzenia na dzień 25 marca w osiemnaście lat po objęciu władzy przez cesarza Tyberiusza. Wielkanoc, jak i cały cykl uroczystości związanych z tym świętem należy do tzw. świąt ruchomych. W pierwszych stuleciach po narodzeniu Chrystusa w gminach chrześcijańskich toczono długie spory w celu ustalenia terminu tych świąt. Spory te zakończono w 325 r., kiedy to na Soborze Nicejskim ustalono termin świąt wielkanocnych na pierwszą niedzielę, po pierwszej wiosennej pełni księżyca, czyli pomiędzy 22 marca a 25 kwietnia. Rozpoczyna je uroczysta msza św. zwana Rezurekcją, odprawiana w Wielką Niedzielę o świcie lub rzadziej o północy w Wielką Sobotę. Tradycyjnie mszy tej towarzyszą huki i błyski wystrzałów petard i innych ładunków na pamiątkę wielkiego łoskotu 
usuwającego się kamienia, jakim zasłonięty był Grób Chrystusa i porażającego światła, które oślepiło rzymskich żołnierzy. Po nabożeństwie wszyscy udają się do swych domów na tzw. “święcone”, czyli uroczyste, rodzinne śniadanie. “Święcone” rozpoczyna się podniosłą chwilą dzielenia się jajkiem. Przypomina ona ceremonię łamania opłatka w wigilię Świąt Bożego Narodzenia i podobnie stanowi wyraz naszej wzajemnej więzi rodzinnej, miłości i życzliwości. Nie tak dawno jeszcze, po podzieleniu się jajkiem każdy musiał spożyć laskę chrzanu, by nie zaznać tego roku bólu zęba, gardła czy brzucha, na pamiątkę pojenia Jezusa na krzyżu żółcią i octem. Dopiero wtedy można było zaczynać właściwe śniadanie. Polskie “święcone”, zgodnie z tradycją składało się głównie z dań zimnych, mięs, kiełbas, ciast, jaj gotowanych na twardo. Najważniejszym daniem była i jest do tej pory szynka, najlepiej wędzona razem z kością oraz biała kiełbasa, nie bez kozery nazywana polską, jeśli to możliwe domowego wyrobu. Nie może się obyć bez gęstego, białego żuru gotowanego na kiełbasie ze śmietaną i chrzanem. Na Podhalu podawano jeszcze zupę, zwaną “święconką” gotowaną na serwatce z dodatkiem pokrojonych wędlin, jaj oraz chrzanu i masła. Wśród ciast królowały baby wielkanocne i najprzeróżniejsze mazurki. Nie mogło zabraknąć również serników, placków, kołaczy, “obertasów” i innych słodkich wypieków. Stół, nakryty białym obrusem przyozdobiony był gałązkami bukszpanu lub barwinka. W XIV w. papież Urban V wprowadził zwyczaj ustawiania na środku stołu, na tzw. łączce, czyli pojemniku z żywą rzeżuchą bądź wschodzącym owsem baranka z cukru, marcepanu, ciasta, wosku bądź porcelany. Wielką i nieodzowną ozdobą wielkanocnego stołu były i są także jaja barwione na wszystkie możliwe kolory, pokryte wzorami i ornamentami najczęściej wywodzącymi się z ludowej tradycji danego regionu. Jaja te zwane są kraszankami lub pisankami. Z nimi związanych jest wiele wielkanocnych tradycji, gier i zabaw. 
Najpopularniejszą z nich jest gra, zwana “wybitką”, polegająca na stukaniu się trzymanymi w ręku pisankami. Urządzano także zawody toczenia jaj po stole. Na Górnym Śląsku bardzo popularne było staczanie pisanek po deszczułce, tak, aby wpadła ona do dołka, nazywanego tam “ducką”. Szczególnie bogaty w zwyczaje i obrzędy był Poniedziałek Wielkanocny, bowiem sama Wielkanoc pozostaje w istocie rzeczy świętem ściśle rodzinnym. W świąteczny poniedziałek, jeszcze przed wschodem słońca gospodarze udawali się na pola, kreślili znak krzyża, kropiąc ziemię wodą święconą i modląc się wbijali w skiby krzyże z palm na pomyślność prac gospodarskich. Obyczaj ten zachowuje się jeszcze do dziś, głównie w południowo-wschodniej Polsce. Dzień ten był też zwyczajowym czasem zabaw, psot i żartów. Najważniejszym zwyczajem tego dnia był  i pozostał Dyngus, zwany również Śmigusem, Śmigurtem czy Śmigustem, czyli mówiąc krótko, wielkie, wzajemne oblewanie się wodą. Nie bez powodu Poniedziałek Wielkanocny nazywany jest po prostu Lanym Poniedziałkiem. Woda bowiem już od świtu leje się strumieniami. Ten kontrowersyjny i dawniej zwyczaj, bowiem pierwsza wzmianka o nim pochodząca z XV w. jest właśnie zakazem kościelnym obchodzenia tej tradycji, ma charakter chwalebny ku czci wody, jako symbolu życia i natury. Używane dziś łącznie nazwy śmigus i dyngus dawniej były dwoma odrębnymi zwyczajami. Oprócz polewania się wodą lub w niektórych regionach tylko dotykania zielonymi gałązkami praktykowany był również zwyczaj wypraszania datków. Bardzo popularne w naszym kraju było tzw. “chodzenie po dyngusie”. W wielu regionach znany był obrzęd chodzenia z kurkiem dyngusowym. Był nim żywy, starannie wybrany, dorodny kogut, którego wcześniej karmiono ziarnem moczonym w alkoholu, aby oszołomiony głośno piał a prowadzony nie wyrywał się. Koguta przywiązywano do wózka udekorowanego koralikami, wstążkami, lalkami. Później żywego koguta zastąpił sztuczny, gliniany. Chłopcy ciągnący ten wózek, zwani kurcarzami, wędrowali od domu do domu życząc gospodarzom dobrego zdrowia i urodzaju. Podobny, ale już wyraźnie chrześcijański charakter miał zwyczaj kultywowany na Ziemi Krakowskiej a znany pod nazwą “chodzenie z ogródkiem”. Chłopcy ciągnęli wózek, będący rodzajem platformy wyściełanej mchem lub zieloną bibułą, z umieszczoną centralnie Figurą Chrystusa Zmartwychwstałego z uwidocznionymi stygmatami męki i dłonią uniesioną w geście błogosławieństwa. Wyposażeni w różnego rodzaju dzwoneczki i nieodzowną czerwoną chorągiewkę odwiedzali domostwa śpiewając pieśni o Zmartwychwstaniu i wypraszając datki. W innych regionach postać Jezusa zastępowała figura baranka. Zwyczaj chodzenia po dyngusie nie był zarezerwowany wyłącznie dla chłopców. Na Górnym Śląsku jeszcze do tej pory dziewczęta ubrane w odświętne, ludowe stroje wędrują po wsi z tzw. Maikiem - Gaikiem. Jest nim gałąź sosnowa, udekorowana wstążkami, wydmuszkami i ozdobami z kolorowego papieru. W tym regionie popularny jest także bardzo ciekawy w swej wymowie i treści zwyczaj objazdu pól na koniach, zwany “procesją stu koni”. W Wielkanocny Poniedziałek, po sumie, sprzed kościoła wyrusza niezwykle barwna kawalkada kilkudziesięciu jeźdźców, gospodarzy danej wsi. Ubrani w stroje do jazdy konnej, w wysokich wypolerowanych butach, na wyczyszczonych, lśniących koniach, z uprzężą przybraną we wstążki i kwiaty, przejeżdżają przez całą wieś kierując się w stronę pól i łąk, gdzie jadący na czele ksiądz proboszcz udziela błogosławieństwa ziemi w intencji przyszłych prac polowych i plonów. Powrót do wsi kończy bardzo widowiskowy galop na znak radości Zmartwychwstania Pańskiego. Nie sposób pominąć w tym tekście również tradycyjnego kiermaszu świątecznego, jaki nieodmiennie od wielu lat odbywa się w Krakowie. Kiermasz ten, zwany Emausem, od biblijnego miasteczka, do którego wraz z dwoma młodzieńcami wędrował Zmartwychwstały Jezus, jak napisał w swej ewangelii św.Łukasz, organizowany jest w Krakowie na pewno już od XVII w. Wzmiankę o nim znaleźć bowiem można w pochodzących z tego okresu wspomnieniach włoskiego podróżnika Giovanniego Pado Mucantiego. Stanowi on nieprzebrany skarbiec dla miłośników sztuki ludowej. Znaleźć można na nim nie tylko gliniane koguciki, trąbki, różnego rodzaju odpustowe błyskotki i wypieki, ale również niespotykane nigdzie indziej tzw. zabawki emausowe tj. ruchome figurki diablików, dziadów, Żydów itp.
Polska kultura ludowa zna wiele innych jeszcze obrzędów i zwyczajów wielkanocnych. Podane tu przykłady stanowią jedynie garstkę zaczerpniętą z tej nieprzebranej skarbnicy. Celowo także pominąłem w tym tekście obyczaje poprzedzającego to wielkie Święto Wielkiego Tygodnia, gdyż znaczenie ich jest nieco odmienne i stanowią one jakby odrębny, choć na pewno związany ze sobą rytuał. Ale o tym już innym razem.