Z
MATERIAŁÓW KATOLICKIEGO BIULETYNU CZARNEGO
R: Na wstępie,
proszę powiedzieć, jak wyglądała Pańska droga do zawodu organisty?
P.
Zbigniew:
Urodziłem się 25 marca 1954 r. w Jeleniej Górze. Mieszkałem w Łomnicy Dolnej w
dużej rodzinie Mieszkali z nami rodzice mamy oraz mamy siostra z dorosłymi
dziećmi. Ja jako najstarszy z rodzeństwa opiekowałem się swoją siostrą i
bratem. Do szkoły podstawowej chodziłem w Łomnicy, a od VI klasy rozpocząłem
naukę gry na fortepianie w Szkole Muzycznej. Szkołę Muzyczną ukończyłem w 1972 r, wtedy już pracowałem w GS w Mysłakowicach.
Naukę muzyki kontynuowałem u pana Kochańskiego w
Jeleniej Górze.
R: Kiedy zaczął Pan grać na organach?
P.
Zbigniew: W
latach 70-tych zacząłem grać na organach w kościołach w Wojanowie
i Dąbrowicy oraz w kaplicy na Osiedlu Dąbrowickim u ks. Kanonika Stanisława Pagiełły.
R: Czy grał Pan w domu dla
przyjemności?
P.
Zbigniew: W
domu mieszkała rodzina wielopokoleniowa: pradziadkowie, dziadkowie, babcie,
rodziny mojego kuzyna i kuzynki. Z czasem mój brat ożenił się, także moja
siostra wyszła za mąż i wszyscy mieszkaliśmy razem. 15 lat
temu kupiłem organy elektryczne firmy Unitra Eltra i urządzaliśmy w domu koncerty. Siostra i mama bardzo
lubiły śpiewać, więc im akompaniowałem.
R:
Jak
wyglądała niedziela, od kiedy zaczął Pan pracę organisty?
P.
Zbigniew: W
niedziele grałem na siedmiu mszach: 3 w Dąbrowicy, 2
w Wojanowie i 2 w Kaplicy na Osiedlu Łomnickim. Przez lata jeździliśmy z ks. Stanisławem
na rowerach, a czasami mój ojciec podwoził mnie wozem konnym. Od wiosny 1992 r
jeżdżę samochodem.
R: Od kiedy mieszka Pan na naszym osiedlu?
P.
Zbigniew: 25
marca 1992 r poznałem moją żonę w kościele w Dąbrowicy.
Ślub wzięliśmy w tym samym kościele 12 września tego roku. Przeprowadziłem się
do żony i od tej pory mieszkam na Czarnem. Organy też zabrałem i czasem na nich
grywam, choć zajmują trochę miejsca.
R: Czy skończył się kontakt z
poprzednią parafią?
P.
Zbigniew: Nie,
jeszcze przez 3 lata dojeżdżałem do Dąbrowicy
z Czarnego. Od stycznia 1996 r. grałem w naszej parafii, początkowo pomagałem
naszemu poprzedniemu organiście, który zmarł w czerwcu 1996 r.
R:
Czym
zajmuje się pan obecnie?
P.
Zbigniew: Przepracowałem
20 lat w Narodowym Banku Polskim, od 6 lat jestem na rencie. Moja żona pracuje,
jest urzędnikiem. Ja opiekuję się synem, Karolem, pomagam żonie w pracach domowych, coraz lepiej gotuję. Karol ma 9 lat,
czasami sobie włącza organy i sam gra. Uczę go trochę gry na organach. Myślę,
że z czasem będzie coraz więcej grał, co mnie bardzo cieszy. Chciałbym, żeby
kiedyś mi pomagał grać na organach, może kiedyś mnie zastąpi
R: Dziękuję za rozmowę.
Z naszym organistą, panem Zbigniewem Karczmarczykiem
rozmawiał
M. Ludorowski